Drugie zwycięstwo z rzędu w rozgrywkach Betclic 3. Ligi piłkarskiej odniósł Lech II Poznań. W niedzielę Kolejorz wygrał w Trójmieście z miejscową Gedanią 1922 Gdańsk 3:2. Największe emocje mieliśmy w pierwszym i ostatnim kwadransie. Wtedy padły wszystkie gole, dla Niebiesko-Białych dwukrotnie trafił Wojciech Szymczak, bramkę dołożył również Filip Tokar.
Gedania to najstarszy polski klub piłkarski działający w Gdańsku. W tej dekadzie zaliczył trzy kolejne sezony na trzecim piłkarskim froncie, a w obecnych rozgrywkach jest beniaminkiem po roku spędzonym szczebel niżej. W niedzielne południe mieliśmy w Trójmieście pogodowe cztery poru roku. W trakcie spotkania był porywisty wiatr, momentami siąpił deszcz, w międzyczasie na niebie pojawiało się słońce, a na koniec nadciągnęły czarne chmury i w doliczonym czasie przyszła rzęsista ulewa. W takich okolicznościach przyrody Kolejorz wygrał drugi raz z rzędu i z dorobkiem dziesięciu punktów jest w czubie tabeli.
Lechici kapitalnie rozpoczęli. Dwie pierwsze akcje ofensywne zakończyli golami. W obu przypadkach mieliśmy dogrania z lewej strony. Najpierw dwóch graczy gości mogło kończyć akcję w polu karnym, zrobił to skutecznie prawy obrońca Filip Tokar, który uderzył skutecznie pod poprzeczkę. A chwilę później szybki wypad poprowadził Karol Delikat, znalazł na lewym skrzydle Igora Stankiewicza, który z kolei płasko podał do Wojciecha Szymczaka. Młody napastnik, który w czwartek zadebiutował w pierwszej drużynie w meczu przeciwko szwajcarskiemu FC Thun (7:0), nieco na raty, ale ostatecznie bardzo efektownie z półobrotu kopnął nie do obrony.
Ale nie minął jeszcze kwadrans i gospodarze złapali kontakt. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Miłosz Manuszewski uderzeniem głową pokonał Mateusza Pruchniewskiego. Gedania zagrażała Kolejorzowi przede wszystkim po stałych fragmentach gry. Tuż przed przerwą miała wielką szansę na wyrównanie, bo sędzia podyktował rzut karny. Pruchniewski jednak spokojnie wyczekał egzekutora, rzucił się w odpowiednią stronę i spokojnie… złapał piłkę.
Bez wątpienia inicjatywa należała do drużyny trenera Joopa Oostervelda. Holender zachęcał swoich graczy do wysokiego pressingu i to pozwalało szybko odbierać piłkę i kontrolować wydarzenia. Bez wątpienia też więcej groźnych akcji stworzyli Poznaniacy. Wynik 2:1 utrzymał się do przerwy, a krótko po zmianie stron centymetry od szczęścia był Maksymilian Dziuba - po jego uderzeniu futbolówka odbiła się od poprzeczki. Duże emocje mieliśmy znów w ostatnim kwadransie. Najpierw nieco spokoju, ale na krótko, wprowadził w szeregi Lecha II Szymczak, Dostał piłkę 30 metrów od bramki, natychmiast ruszył, minął rozpędem jednego i drugiego przeciwnika, a potem po wpadnięciu w szesnastkę zachował się jak rasowy snajper. Mógł dograć do partnerów, ale kiedy był na jedenastym metrze, to kopnął spokojnie, płasko tuż przy słupku na 3:1. Chwilę później znów Gedania złapała kontakt, ale goście pokazali dojrzałość i utrzymali skromny wynik do końcowego gwizdka.
Bramki: Miłosz Manuszewski (14.), Mateusz Chętnik (81.) - Filip Tokar (6.), Wojciech Szymczak (9. i 77.)
LECH II POZNAŃ: Mateusz Pruchniewski - Filip Tokar, Jakub Falkiewicz (24. Daniel Chejdysz), Hubert Janyszka, Piotr Bartczak (46. Aleksander Klimkiewicz) - Patryk Kowalski, Serafim Bakhno (65. Mateusz Cegiełka), Karol Delikat (65. Radosław Gołębiowski) - Maksymilian Dziuba, Wojciech Szymczak, Igor Stankiewicz (80. Miłosz Noski).
FC Thun
Lech Poznań
Widzew Łódź
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera