Drugi zespół Lecha Poznań ma za sobą pierwszy domowy mecz w tym sezonie. Niebiesko-Biali mimo sporej przewagi zremisowali z Chemikiem Bydgoszcz 1:1 i mogą po tym spotkaniu czuć niedosyt.
Rezerwy Kolejorza bardzo udanie rozpoczęły rozgrywki Betclic 3. Ligi. Lechici wygrali na wyjeździe z Victorią Września 5:2 i z dużymi nadziejami przystępowali do kolejnej potyczki. Niebiesko-Biali podejmowali u siebie Chemika Bydgoszcz, który przed tygodniem na boisku zremisował z Kluczevią Stargard 3:3, lecz z powodu udziału w tym spotkaniu nieuprawnionego zawodnika gości, zainkasował trzy punkty. W sobotę to beniaminek jako pierwszy wyszedł na prowadzenie, a w końcówce pierwszej połowy skutecznym uderzeniem z dystansu popisał się Piotr Bartczak i tym samym doprowadził do wyrównania. Lechici mimo wielu sytuacji nie zdołali przechylić szali na swoją korzyść i ostatecznie musieli zadowolić się jednym "oczkiem".
- Popełniliśmy głupi błąd, w Holandii nazywamy to prezentem świątecznym, dzięki czemu rywal strzelił na 1:0 Później naprawdę trudno było wyrównać. Udało nam się to, ale powinniśmy jeszcze przed przerwą dorzucić kolejne trafienie. W drugiej połowie Chemik tylko się bronił, a mimo to mieliśmy 6-7 klarownych okazji. Trzeba wyciągać z tego wnioski, żeby w przyszłości takie mecze wygrywać - mówi trener Joop Oosterveld.
Od początku sezonu podstawowymi zawodnikami drugiej drużyny Lecha Poznań są zawodnicy, którzy w poprzednich rozgrywkach występowali głównie w Centralnej Lidze Juniorów U-19 i zdobyli brązowe medale mistrzostw Polski. - Podoba mi się intensywność, którą widać w grze, w meczu wszyscy atakują razem, bronią razem, biegają razem, naprawdę mi to się podoba. Zawodnicy potrafią biegać przez 95 minut, jeśli jest taka potrzeba, a to wszystko w ciągu zaledwie czterech tygodni wspólnej pracy. Jestem pełen nadziei, mamy tak wielu utalentowanych zawodników - opowiada trener rezerw Kolejorza.
KÍ Klaksvík
Lech Poznań
Lech Poznań
Jagiellonia Białystok
Zapisz się do newslettera