- Nie zamieniłbym się z nikim na pozycję w tabeli czy położenie, w jakim aktualnie się znajdujemy. Mamy wszystko w swoich rękach, a nasz los zależy tylko i wyłącznie od nas i zrobimy wszystko, żeby sięgnąć po wygraną w kolejnym meczu - mówił krótko po spotkaniu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Arką Gdynia trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen. W podobnym tonie wypowiadali się jego piłkarze, którzy na sam finisz rozgrywek wejdą z przekonaniem o swoich umiejętnościach.
Mimo ogromnej przewagi zarówno tej optycznej, jak i w statystykach mistrzowie Polski podzielili się w ubiegły piątek na Enea Stadionie punktami z walczącą o utrzymanie Arką Gdynia. Ten wynik otworzył szansę wiceliderowi stawki, Górnikowi Zabrze na zmniejszenie dystansu do Niebiesko-Białych, ale drużyna ze Śląska uległa dzień później na własnym terenie Zagłębiu Lubin, więc przewaga Lechitów nad nią urosła po weekendzie do siedmiu "oczek". Taką samą przewagę posiadają nad Rakowem Częstochowa oraz Jagiellonią Białystok, wszyscy trzej bezpośredni rywale Kolejorza odrobią jednak w środę zaległości z 31. serii gier.
- Chcieliśmy sięgnąć po pełną pulę i mogliśmy w tym celu zrobić więcej, więc w szatni po meczu panowało rozczarowanie i złość - nie ukrywał w piątkowy wieczór bramkarz Lecha Poznań, Bartosz Mrozek. Wraz z kolegami nie zamierza jednak załamywać rąk nad niepowodzeniem z ekipą z Trójmiasta, o czym wspominał na pomeczowym spotkaniu z mediami jego partner z zespołu, Patrik Wålemark. - Jeśli będziemy pokazywać nasz najwyższy poziom w dwóch ostatnich meczach tego sezonu, przeciwnikom będzie niezwykle ciężko nas powstrzymać. Przystąpimy do nich z pełną koncentracją tylko i wyłącznie na każdym nadchodzącym zadaniu, a wszystko mamy w swoich rękach – podkreślał szwedzki skrzydłowy.
Dokładnie w tym samym tonie wypowiadał się zresztą na konferencji prasowej trener Niebiesko-Białych, Niels Frederiksen. Duńczyk zaznaczał, że jego drużyna jest zależna tylko i wyłącznie od siebie i przed kluczowymi starciami o dziesiąty w historii klubu tytuł może skupić się na zwycięstwie w najbliższym pojedynku z Radomiakiem.
- Wiedzieliśmy, że na finiszu czekają nas niesamowicie trudne mecze, dlatego właśnie zdobycie mistrzostwa wymaga od ciebie świetnych występów. Nie zamieniłbym się jednak z nikim na naszą pozycję w tabeli i położenie, w jakim się znajdujemy. Nasz los zależy tylko od nas samych i zrobimy wszystko, żeby w kolejną sobotę dopisać do swojego dorobku trzy punkty - tłumaczył szkoleniowiec. Jeśli jego podopieczni dokonają tej sztuki w konfrontacji z Radomiakiem, niezależnie od wyników na innych stadionach sięgną po mistrzostwo Polski.
Radomiak Radom
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera