Po ligowym falstarcie na początku wiosny piłkarze Lecha Poznań na boiskach PKO BP Ekstraklasy nie mają sobie równych. Ostatnie dwanaście spotkań na tym froncie przyniosło im aż 29 punktów, a w ciągu ubiegłych pięciu lat równie udaną serię Niebiesko-Biali mieli tylko raz - pod koniec mistrzowskiego sezonu 2021/22.
Pierwsze dwa tegoroczne mecze nie przyniosły Niebiesko-Białym zdobyczy punktowej, a po dziewiętnastu seriach gier zajmowali oni dziewiąte miejsce w stawce. Do przewodzących jej Wisły Płock oraz Górnika Zabrze mistrzowie Polski tracili po siedem "oczek", natomiast do trzeciej Jagielloni sześć, przy czym ekipa z Podlasia miała w perspektywie rozegranie jeszcze zaległego starcia z GKS-em Katowice. Obrona tytułu jawiła się więc jako zadanie bardzo trudne, ale kolejne miesiące przyniosły już świetną postawę drużyny trenera Nielsa Frederiksena oraz konsekwentny marsz w górę tabeli.
Obecnie bowiem Kolejorz znajduje się na samym jej szczycie, zawdzięczając to zdobyciu aż dwudziestu dziewięciu punktów w minionych dwunastu pojedynkach w PKO BP Ekstraklasie. Średnia punktowa 2,42 na mecz to wynik bez precedensu, a złożyło się na niego dziewięć zwycięstw, dwa remisy oraz zaledwie jedna porażka. Co istotne, przez połowę tego okresu Lechitom przyszło wychodzić na plac co trzy dni, ale i to nie stanęło na przeszkodzie w efektywnym śrubowaniu serii. Aż do marca rywalizowali oni bowiem jeszcze w Lidze Konferencji i STS Pucharze Polski, mimo to w sześciu rozegranych w tamtym czasie kolejkach podnieśli z boiska piętnaście "oczek".
W kluczowym etapie kampanii aktualni ligowi liderzy wrzucili więc wyższy bieg, a tak udanego czasu w lidze Lech Poznań nie zanotował od… czterech lat i samej końcówki sezonu zakończonego ósmym w historii klubu mistrzostwem, kiedy to zespół szkoleniowca Macieja Skorży finiszował z identycznym bilansem, którym legitymuje się ten obecny. Tylko nieco gorzej było w początkowej fazie pracy Duńczyka, ponieważ w jej trakcie Niebiesko-Biali zdobyli na takim samym dystansie o jeden punkt mniej. - Oczekuję, że w moim drugim sezonie pracy w Lechu przyjdzie czas, kiedy będziemy silniejsi, niż w tym pierwszym roku w Poznaniu - zapowiadał krótko po zakończeniu swojej premierowej kampanii na ławce Kolejorza trener Frederiksen. Liczby pokazują, że ten czas właśnie trwa.
Radomiak Radom
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera