Julia Przybył ma za sobą najlepszy rok w karierze. 18-latka jest kluczową postacią Lecha Poznań UAM, który z jej pomocą awansował do Orlen Ekstraligi oraz ma już za sobą całkiem udaną pierwszą rundę. Wahadłowa na naszych łamach opowiada o swoich ostatnich 12 miesiącach.
Rozmawialiśmy rok temu i na sam koniec zapytałem cię wtedy czego Ci życzyć na 2025 rok. Odpowiedziałaś wówczas: Kolejnych powołań do reprezentacji. Najważniejszym celem jest jednak awans do Ekstraligi. Chyba się spełniło?
- Zdecydowanie. Cieszę się, że ten rok tak się potoczył i te cele, które sobie postawiłam na ten 2025 rok się spełniły.
Rok kończyłyście na drugim miejscu w tabeli z przewagą trzech pkt nad resztą stawki. Rundę zaczęłyście jednak słabo – jeden pkt w trzech meczach i wypadłyście z podium. Czułyście, że trochę wam się zaczyna ten awans wymykać z rąk, czy raczej był spokój?
- Myślę, że na pewno możemy ten okres zaliczyć do jednych trudniejszych dla nas, bo pierwszy mecz z Radomiem zremisowałyśmy, potem przegrałyśmy z rezerwami Czarnych i ze Ślęzą. Dopiero w spotkaniu z Medykiem u nas udało nam się odkuć i wygrać, co na pewno pozwoliło nam wrócić na te właściwe tory i wyjść na prostą po tym ciężkim momencie. Cel został jednak spełniony i awansowałyśmy do wymarzonej Ekstraligi.
Później sytuacja się odwróciła, napędziłyście się i 4 maja stanęłyście przed szansą awansu, był to stresujący dzień? Nie mogłaś się już doczekać pierwszego gwizdka?
- Każdy wiedział jaka jest stawka tego meczu, ja też starałam się podchodzić do tego spotkania jak do każdego innego, żeby za bardzo się nie rozpraszać innymi bodźcami. Wiedziałam, że jest to ważny mecz, ale nie traktowałam tej rywalizacji jakoś szczególnie wyjątkowo. Chciałam go wygrać i potem cieszyć się razem z drużyną z tego awansu
Udało wam się zachować chłodną głowę, bo szybko wyszłyście na prowadzenie za sprawą twojego gola, jak wspominasz ten mecz?
- To było dla mnie ważne, że strzeliłam pierwszego gola. Poczułam jak kamień spada mi z serca, bo wiedziałam, że jak wyjdziemy na prowadzenie, to pójdzie już z górki i wygramy. Ta bramka dała nam spokój, mogłyśmy grać swoje bez żadnego stresu.
To był dla Ciebie intensywny okres, bo 4 maja grałaś mecz, którego stawką była Ekstraliga, a następnego dnia przystępowałaś do matury.
- Ten czas przed maturą była dla mnie bardzo intensywny, trochę ubolewałam nad tym, że akurat dzień przed maturą mamy szansę wywalczyć ten awans, bo nie mogłam za bardzo świętować, ale tak czy siak cieszyłam się z tego.
Wszystko potoczyło się dobrze, bo maturę zdałaś.
- Tak, zdałam maturę satysfakcjonująco, więc myślę, że to wszystko dobrze się potoczyło.
Po zakończeniu sezonu w pierwszej drużynie przyszły jeszcze mecze w Centralnej Lidze Juniorek U-18, gdzie też dołożyłaś sporą cegiełkę w zdobyciu złotego medalu, a potem mistrzostwa Europy U-19. Nie miałaś zbyt dużo czasu na regenerację, był to dla Ciebie wymagający czas?
- Fizycznie na pewno, zwłaszcza na kadrze już dość mocno odczuwałam to zmęczenie całym sezonem, bo tak naprawdę dzień lub dwa po finałach CLJ-ki zaczynałyśmy zgrupowanie. Czułam, że potrzebuję takiego resetu, ale zebrałam jeszcze trochę sił, żeby dać jak najwięcej z siebie na Mistrzostwach Europy, bo wiedziałam, że jak wrócę do domu to poświęcę wolny czas na odpoczynek i wakacje.
Mistrzostwa Europy U-19 odbywały się w Polsce. Dla Ciebie było to coś wyjątkowego móc grać w Biało-Czerwonych barwach przy własnej publiczności?
- Tak, przyjechała moja rodzina i wspierała mnie podczas tych trzech meczów, co na pewno było odczuwalne. Zebrało się sporo kibiców, stadiony robiły niesamowite wrażenie, atmosfera była naprawdę niesamowita. Ta cała otoczka też nas na pewno napędzała do działania.
Dużo zrobiłyście, żeby awansować dalej, zabrakło ostatecznie jednego gola, był niedosyt?
- Teraz już nie ma co gdybać, bo mogłyśmy wygrać jednym golem więcej ze Szwecją, albo stracić mniej bramek z Francją. Nie udało nam się, było to rozczarowujące, ale jednak podniosłyśmy się po tej dość dużej porażce z Francją i tak naprawdę w meczu z Szwecją każda miała nadzieję na to, że jednak uda się awansować. W tym roku też są Mistrzostwa Europy, Mistrzostwa Świata, więc myślę, że będzie szansa, żeby dojść dalej.
A ty jak siebie ocenisz, miałaś asystę w meczu ze Szwecją
- Co prawda weszłam na końcówkę meczu, ale udało mi się zanotować asystę Julii Gutowskiej. Towarzyszyła nam niesamowita radość, cieszyłyśmy się z tego gola, ale zaraz po tym był koniec spotkania i dowiedziałyśmy się, że nasza przygoda w tych mistrzostwach się kończy. Mogłyśmy jednak być z siebie dumne, że udało się wygrać tak wysoko.
W sierpniu rozpoczęłyście grę w Ekstralidze i ten mecz ze Stomilankami Olsztyn potoczył się idealnie. Sporo ludzi, piękna pogoda i od razu zwycięstwo 1:0 po twoim golu. Debiut marzenie?
- Lepiej nie mogłam sobie wyobrazić tego debiutanckiego spotkania w Ekstralidze. Cieszyłyśmy się z tego, że gramy ten mecz, chciałyśmy go wygrać. Gdy wychodziłam na murawę przy hymnie Lecha Poznań miałam ciarki na ciele. Zdziwiłam się, że przyszło tak wielu kibiców, ale to była zupełnie inna otoczka niż na Morasku. Ta atmosfera dodaje nam dodatkowej energii.
Patrząc na terminarz wszyscy sobie zdawali sprawę, że chcąc uznawać tę rundę za dobrą, trzeba mocno wystartować. W pierwszych kolejkach zmierzyłyście się ze Stomilankami Olsztyn, UJ Kraków oraz Pogonią Tczew. Wiedzieliśmy, że są to drużyny, które są w Waszym zasięgu.
- Wiedziałyśmy, że te pierwsze mecze będą dla nas kluczowe w dalszym rozrachunku i dlatego chciałyśmy zdobyć jak najwięcej punktów. Oczywiście wychodzimy na każde spotkanie po to, żeby wygrać, ale to właśnie na początku rywalizowałyśmy z zespołami, z którymi możemy powalczyć jak równy z równym. A później było coraz ciężej, bo te drużyny są już doświadczone, występują tam naprawdę bardzo dobre zawodniczki, kadrowiczki, a my dopiero uczymy się tej ligi. Myślę, że koniec końców tę rundę możemy zaliczyć do udanych.
Z tymi trudniejszymi rywalkami pojawiły się porażki, ale niejako można było się spodziewać, że nie będziecie punktować tak dobrze przez całą rundę. Nauczone jednak doświadczeniem z pierwszej ligi, te gorsze wyniki was nie podłamały?
- Ten przeskok z drugiej do pierwszej ligi był dla nas cennym doświadczeniem, bo trochę zderzyłyśmy się tam ze ścianą. Wiedziałyśmy, że jesteśmy powiedzmy faworytem w każdym meczu, a jednak ta pierwsza runda była dla nas ciężka, trudno nam się grało z tymi zespołami. W drugiej już poszło, bo wyciągnęłyśmy wnioski. Do Ekstraligi podeszłyśmy z większym respektem, bez żadnych oczekiwań, że musimy być najlepsze. Wiedziałyśmy jakie to są zespoły, że to już jest najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce i te drużyny będą dobre, będą lepsze od nas. Nie zmienia to faktu, że i tak chcemy wygrywać każde spotkanie i myślę, że z czasem to przyjdzie. Potrzebujemy czasu, żeby nauczyć się tej ligi.
Być może niektóre wyniki były wysokie, ale ta przewaga optyczna na boisku nie była aż taka duża. Osoby, które oglądały te mecze i nie sugerowały się tylko wynikiem mogły wyciągnąć pozytywne wnioski z waszych spotkań z Górnikiem Łęczna czy Pogonią Szczecin, bo miałyście dobre fragmenty w tych rywalizacjach.
- Większość naszych meczów do pewnego momentu było wyrównanych. Jedyne co nas zweryfikowało to nasza skuteczność. Inne zespoły praktycznie każdą sytuację bramkową zamieniały na gola. My jeszcze mamy z tym problem. W zasadzie każdy nasz błąd został wykorzystany i myślę, że to jest taka jedna z ważniejszych lekcji, które po prostu musimy odrobić i poprawić w przyszłej rundzie.
Co Ciebie najbardziej zaskoczyło w Ekstralidze?
- Tutaj dziewczyny faktycznie chcą grać w piłkę. Mają już duże doświadczenie, też trzeba bardziej powalczyć w kontakcie. Oczywiście nie jest tak łatwo być w posiadaniu tej piłki i nie jest łatwo stwarzać sobie sytuacje bramkowe, bo też analiza przeciwnika jest na dużo wyższym poziomie porównując z pierwszą czy drugą ligą. Odczuwam przeskok, ale to działa na naszą korzyść, bo jako zespół możemy się rozwijać.
A jak ty czujesz się już na tym najwyższym poziomie?
- Czuję się dobrze . Jest pole do tego, żeby się rozwijać, bo trzeba się bardziej wysilać w każdym elemencie, dawać z siebie więcej, szybciej podejmować decyzje i grać bardziej jakościowo. Gdy tego nie ma, to tak naprawdę jeden głupi błąd może nas kosztować stratę gola.
Sytuacja w tabeli po rundzie jesiennej nie jest zła, bo macie cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, ale też tylko cztery punkty tracicie do piątego miejsca. Jak całościowo ocenisz tę rundę w Twoim wykonaniu, ale też zespołu?
- Ta runda była dla nas ważnym okresem w kontekście zespołu, bo każda z nas mogła ten poziom zweryfikować. Pokazałyśmy jednak tym drużynom, że potrafimy grać w piłkę, że możemy stworzyć faktycznie zagrożenie i nie będzie z nami tak łatwo. Na wiosnę podejdą do nas na pewno z większym respektem.
Co do mnie uważam, że na pewno patrząc na liczby mogę być zadowolona, patrząc na to jak te spotkania nasze wyglądały. Wiem jednak, że są rzeczy, które jeszcze mogę poprawić, żeby moja gra była lepsza, efektywniejsza, żebym mogła dać więcej zespołowi i chcę właśnie nad tym popracować podczas okresu przygotowawczego.
W zespole masz na koncie najwięcej minut, najwięcej goli, najwięcej asyst, awans do Ekstraligi oraz mistrzostwo Polski U-18 - to był twój najlepszy rok w karierze?
- Myślę, że mogę tak powiedzieć, że do tej pory był to mój najlepszy rok, bo trochę tych osiągnięć mam. Cieszę się, że to się tak potoczyło, to na pewno napędza mnie do działania. Piłka nożna sprawia mi największą radość, więc cieszę się, że moja gra przynosi taki efekt w postaci rzeczy, które się dzieją i mam nadzieję, że ten rok będzie jeszcze lepszy.
Zatem czego ci życzyć na ten 2026?
- Celem jest utrzymanie się w Ekstralidze. Chciałabym, żeby ta druga runda była dla nas lepsza niż ta poprzednia, żebyśmy wygrały więcej spotkań i były z siebie na koniec zadowolone. Chcę na pewno dołożyć jeszcze parę asyst czy goli, żeby pomóc zespołowi i dalej dostawać powołania do reprezentacji Polski.
Rozmawiał Adrian Garbiec
Lech Poznań
Lechia Gdańsk
Górnik Zabrze
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera