2026-01-15 19:44 Adrian Gałuszka , fot. Przemysław Szyszka

"Czuję, że znajduję się w odpowiednim miejscu"

- Mam jeszcze półtora roku kontraktu, ale już teraz bardzo doceniam klub, w którym gram, jego historię oraz to, co mi dał – nie ukrywa w rozmowie ze stroną oficjalną piłkarz Lecha Poznań, Filip Jagiełło. Jesienią środkowy pomocnik należał do jednych z najbardziej efektywnych piłkarzy Kolejorza, w którym w dalszym ciągu liczy na wejście na jeszcze wyższy poziom.

Na ile bliskie prawdy byłoby stwierdzenie, że najlepszą w całej karierze wersję Filipa Jagiełły oglądaliśmy ostatniej jesieni?

- Ciężko powiedzieć, bo od początku sezonu, praktycznie od pierwszego spotkania w superpucharze ciągnęły się za mną problemy z Achillesem, które trochę mnie ograniczały. W prawie każdym meczu grałem na lekach przeciwbólowych, ale lekarze mnie nie stopowali, a chciałem pomagać drużynie i dawałem radę. Dlatego wierzę, że tę moją najlepszą wersję jeszcze zobaczymy.

To przypomina sytuację z wiosny, kiedy wskoczyłeś do podstawowego składu i ty czy paru innych piłkarzy, jak chociażby Radek Murawski czy Patrik Wålemark, walczyliście o mistrzostwo na boisku mimo różnych perturbacji zdrowotnych.

- Cofając się nieco w czasie, początkowe siedem miesięcy w Lechu były dla mnie ciężkie, bo zmagałem się z różnymi urazami. To nie były urazy mięśniowe: a to szwy na palcu, a to antybiotyk czy później wyrywane ósemki bądź grypa lub angina, co wiązało się z kolejnymi antybiotykami. Takie regularne kłopoty nie pozwalały złapać odpowiedniego rytmu i dojść do siebie, ale wiosną już wyglądało to coraz lepiej. Plany pokrzyżowały złamane żebra na finiszu sezonu w meczu z Puszczą, co uniemożliwiło mi już grę do końca rozgrywek.

Powiedziałbyś, że cały ten debiutancki sezon w Lechu, ze szczególnym uwzględnieniem jesieni stanowił dla ciebie jedną z ważniejszych lekcji cierpliwości? Wystarczy powiedzieć, że na ligowy debiut w wyjściowej jedenastce w ligowym meczu czekałeś do… stycznia.

- Tak, ale tak jak mówisz, towarzyszyła mi duża cierpliwość i wiara, nie miałem chwil zwątpienia co do własnych umiejętności i poziomu, który prezentuję. Nie zmienia to jednak faktu, że przez pierwsze miesiące ciężko było mi wskoczyć i dawać konkrety. Ani razu nie pomyślałem wtedy, że podjąłem złą decyzję o przyjściu do Lecha, nigdy tego nie żałowałem mimo wielu trudności. Rozumiałem też sytuację, nasz środek pola świetnie funkcjonował w tamtym czasie, sam parę razy wspominałem, że na miejscu trenera nie szukałbym zmian. Pozostała mi praca, szukanie rytmu i pokazanie, że potrafię grać.

To wróćmy do tego przyjemniejszego okresu z minionej rundy. Kontrola tempa gry, czytanie wydarzeń na murawie, trafione boiskowe wybory, konkrety w ofensywie - sprzedawanie tych atutów przez ciebie sprawiało, że wielu ludzi przed wrześniową czy październikową przerwą reprezentacyjną zadawało głośno pytanie: "dlaczego nie ma go w kadrze?". Czy ty także zaliczałeś się do tych ludzi?

- Mnie interesowało to, by wygrywać walkę z urazem, mimo którego nie odpuszczałem nawet żadnej jednostki treningowej. Po drugie, nie miałem bezpośredniego wpływu na decyzję o moim powołaniu, dlatego starałem się nie zaprzątać sobie tym głowy.

Dobre wejście w ten sezon było też zwyczajnie kontynuacją udanej końcówki zeszłych rozgrywek. Takim szczególnym meczem, który dał ci pozytywnego kopa było to spotkanie w Radomiu z golem i asystą na koncie?

- Ja bym wskazał inny moment. Po meczu ze Śląskiem Wrocław, kiedy cała drużyna włącznie ze mną zagrała słabo, doszło do pewnej zmiany. I zespołowo, i w moim kontekście, bo w tamtym czasie przeprowadzałem sporo rozmów ze swoim psychologiem z Włoch. W następnym spotkaniu z Koroną Kielce zaliczyłem fajne zawody i od tamtej pory stopniowo szło to cały czas w górę. Potem co prawda przytrafiła się ta historia z żebrami, ale zdobyliśmy mistrzostwo, następnie dobrze przepracowałem okres przygotowawczy i mogłem pokazać w większym stopniu to, co mam najlepszego w zanadrzu. Tym bardziej, że rok wcześniej, kiedy reszta naszej drużyny pracowała na obozie, ja jeszcze trenowałem we Włoszech z grupką sześciu osób, a zajęcia organizowane przez klub trwały po 40 minut. Powiedzieć, że przyszedłem trochę w tyle w porównaniu do reszty chłopaków na tamtym etapie, to nic nie powiedzieć. Dlatego też zimą w Turcji musiałem dostosować się do obciążeń, ta intensywność stała na wysokim poziomie, ale udało mi się do niego doskoczyć i na nim pozostać.

Niektórzy mi zarzucają, że brakuje mi w grze właśnie intensywności, natomiast patrząc na parametry fizyczne z meczów, takie jak szybkie biegi czy dystans pokonany ogółem, bardzo często jestem w czołówce. Oczywiście, jeśli chodzi o sprinty czy tę prędkość maksymalną, w środku pola nie śrubuję tego rodzaju liczb. Od półtora roku trenuję w ten określony, wymagający sposób i nie miałem ani jednego urazu mięśniowego, takie środowisko po prostu mi odpowiada.

Mówisz o środku pola, a tak się składa, że w Lechu zdążyłeś w nim wystąpić już na każdej pozycji. Na której z nich czułeś się najlepiej?

- "Ósemka", która w naszym stylu gry przemienia się podczas budowania akcji w "dziesiątkę", gdy przeciwnik stoi niżej, jest dla mnie najbardziej optymalna. Parę razy występowałem też na tej typowej "dyszce", jak na początku tego sezonu, ale brakuje mi nieco takich naturalnych ruchów dla tej pozycji. Jestem bardziej typem zawodnika, który kontroluje tempo gry zespołu, rozgrywa, rozrzuca piłki. Kiedy trzeba przyspieszyć, to to zrobię, kiedy trzeba zwolnić, to gram nieco krócej, to jest taka moja charakterystyka.

Jak bardzo ważna w twojej karierze jest stabilizacja? We Włoszech mogło ci jej brakować, spędziłeś tylko rok w Genoi, następnie były wypożyczenia do Brescii czy w późniejszym czasie do Spezii, trudno ci było o ugruntowanie pozycji. Teraz, spędzając długi okres w Lechu czujesz ją w największym stopniu od bardzo dawna?

- W Brescii spędziłem dwa lata, później wróciłem do Genoi, gdzie mieliśmy fajny rok zakończony awansem do Serie A. Potem zaczęły się problemy, szczególnie przez ostatnie dwanaście miesięcy we Włoszech. Ta stabilizacja jest kluczowa, czujesz pełny spokój w głowie i przekonanie, że znajdujesz się w odpowiednim dla siebie miejscu i możesz skupić się tylko na jednym, a nie myśleć, czy za pół roku czy rok będziesz z rodziną zmieniać miejsce zamieszkania. Tak jest teraz i to niezwykle ważne.

Czy w takim razie już możesz powiedzieć, że Poznań to dla ciebie szczególne miejsce na ziemi? Narodziny syna, mistrzostwo, gra w Europie - sporo dobrego zdążyło cię już tu spotkać.

- Jak najbardziej, Poznań będzie zawsze dla nas wyjątkowym miejscem. Bardzo dobrze nam się tu mieszka, lubimy wyjść z domu na spacer, zobaczyć nowe miejsca, zjeść coś na zewnątrz, ale też jeszcze nie odkryliśmy tego miasta w pełni. Życie nocne nas omija, wolimy odpocząć czy przejść się w naturę. A druga kwestia to fakt, że ja mam stąd blisko do rodzinnego Lubina, a żona do Szczecina, jesteśmy więc idealnie w połowie. Dodałbym do wydarzeń, o których mówiłeś wesele pod Poznaniem, tych niezapomnianych momentów było naprawdę dużo. Mam nadzieję, że będę na tyle dobrze się spisywał, że jeszcze długo tutaj pogram.

W tym roku skończysz 29 lat, znajdujesz się w tym wieku uznawanym za najlepszy dla piłkarza.

- Mam jeszcze półtora roku kontraktu, ale już teraz bardzo doceniam klub, w którym gram, jego historię oraz to, co mi dał. W ogóle nie myślę o żadnych transferach, nawet gdyby pojawiło się zainteresowanie, mógłbym tutaj jeszcze pograć parę lat, chciałbym tego. Oczywiście to działa w dwie strony, ale jeśli Lech będzie tego chciał, ja również będę siebie w nim widział.

Teraz w Zjednoczonych Emiratach Arabskich pracujesz właśnie na to, by wysiłek wkladany w codzienne zajęcia zaprocentował wiosną. Z wiekiem bardziej zacząłeś przywiązywać uwagę do tej ciężkiej roboty wykonywanej w okresie przygotowawczym, w pewnym stopniu ją doceniać i nawet się nią cieszyć?

- Po treningach czasem zastanawiamy się, czy naprawdę musimy tak zasuwać (śmiech). Finalnie jednak później podczas meczów czujemy się dobrze, odkąd trener Frederiksen przyszedł do klubu cechuje nas intensywność na najwyższym poziomie w Polsce. Ta praca z nim pokazuje jasno, że warto przycisnąć, co jakiś czas można na to trochę pomarudzić, ale potem boisko to oddaje. Czeka nas wiosną ponad dwadzieścia spotkań i oby było ich jak najwięcej. Dlatego teraz podczas tego krótszego w porównaniu do letniego okresu przygotowawczego kiedy wstaje ci się z łóżka nieco ciężej cieszysz się, bo wiesz, że po to tu jesteśmy. Pracujemy na mam nadzieję wiele chwil radości wiosną.

Rozmawiał Adrian Gałuszka

Następne mecze

Sobota 31.01 godz.20:15
Lech Poznań
vs |
Lechia Gdańsk
Wtorek 03.02 godz.20:30
Piast Gliwice
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
Enea Stadion
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel.  61 886 30 30   (10:00-17:00)

Infolinia klubowa: Tel: 61 886 30 00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Korzystamy z plików cookies

Stosujemy pliki cookies, które są niezbędne do tego, aby osoby odwiedzające nasz serwis mogły korzystać z dostępnych usług i funkcjonalności. Używamy również plików cookies podmiotów trzecich, w tym plików analitycznych i reklamowych. Szczegołowe informacje dostępne są w "Polityce cookies". W celu zmiany ustawień należy skorzystać z opcji ZMIENIAM USTAWIENIA.

Akceptuję opcjonalne pliki cookies

Odrzucam opcjonalne pliki
cookies

Ustawienia prywatności

Niezbędne

Niezbędne pliki cookies umożliwiają prawidłowe wyświetlanie strony oraz korzystanie z podstawowych funkcji i usług dostępnych w serwisie. Ich stosowanie nie wymaga zgody użytkowników i nie można ich wyłączyć w ramach zarządzania ustawieniami cookies.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Analityczne

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Zapisz moje wybory