Alicja Zając pod koniec kwietnia w ramach Programu Mentoringowego UEFA odwiedziła Aarhus, gdzie miała okazję przyjrzeć się pracy sekcji kobiecej tego klubu. Trenerka Lecha Poznań UAM zwiedziła również całą bazę obecnego mistrza Danii i na naszych łamach opowiada o wrażeniach z tej wizyty.
Alicja Zając odwiedziła Aarhus w momencie, kiedy ten klub walczył o mistrzostwo Danii. Ekipa szkoleniowca Jakoba Poulsena przewodziła wówczas ligowej tabeli, lecz czuła oddech FC Midtjylland na plecach. Trenerka Kolejorza miała okazję zwiedzić bazę treningową Białych oraz przyjrzeć się zajęciom wtorkowych rywali mistrza Polski.
- Miałam okazję być w siedzibie całego klubu podczas treningu i było tam pełno ludzi. Wszyscy oglądali ten trening, z jednej strony byli to pracownicy klubu, ale pewnie też postronni ludzie, sponsorzy. Czuć było, że wszyscy są razem. Potem odbywał się lunch, więc wszyscy pracownicy wspólnie spędzili ten czas. Widać było dużą ekscytację, ale też każdy wiedział co ma robić i po co to robi. Sam obiekt też zrobił na mnie duże wrażenie, w kontekście siłowni, która jest w środku budynku oraz dookoła na pierwszym piętrze znajdowały apartamenty, kuchnie, gdzie też piłkarze mogą mieszkać. Fantastyczny obiekt z kilkoma boiskami treningowymi. Aarhus miało więc bardzo dobre warunki do tego, żeby walczyć o największe cele - opowiada Alicja Zając.
Aarhus dzięki świetnej końcówce sezonu dopięło swego i po 40 latach przerwy ponownie zostało mistrzem Danii. Było to spore zaskoczenie, lecz z perspektywy całego sezonu podopieczni trenera Jakoba Poulsena zasłużyli na ten tytuł. Biali w całych rozgrywkach przegrali tylko trzy mecze i potrafili w bezpośrednich potyczkach wygrywać ze swoimi najgroźniejszymi rywalami.
- Tam wszystko było poukładane jak w szwajcarskim zegarku. Widziałam to wszystko co prawda tylko z zewnątrz, ale nawet w kontaktach z koordynatorką sekcji kobiecej, która funkcjonuje pomiędzy oboma biurami dało się wyczuć profesjonalizm i chęć osiągnięcia czegoś większego. Oni również zdawali sobie sprawę, że sukcesy męskie wpływają na rozwój drużyny kobiecej, co także widoczne jest u nas - mówi trenerka Lecha Poznań UAM.
Los sprawił, że oba kluby spotkały się już na początku swojej drogi ku Ligi Mistrzów. Z jednej strony mistrz Polski, który ostatnie lata na arenie międzynarodowej może zaliczyć do udanych, a z drugiej groźny i nieobliczalny zespół Aarhus. Duńczycy przystąpią do dwumeczu z Kolejorzem osłabieni, lecz z pewnością nikt ich w Poznaniu nie lekceważy.
- Po losowaniu odezwałam się do koordynatorki Marii, która powiedziała, że to będzie dla nich ciężki mecz. Lech Poznań jest u nich kojarzony bardzo mocno z powodu Nielsa Frederiksena i to też jest fajne. Śledzą poczynania naszej drużyny i Niels też jest tutaj bardzo rozpoznawalny. Pytali mnie o niego od razu, więc to na pewno miłe. Ja też się cieszę, że złapaliśmy wspólnie taki kontakt, bo to też może zaprocentować w przyszłości jakimś sparingiem - podsumowuje Alicja Zając.
Aarhus GF
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera