Wydawałoby się, że niegroźnego urazu nabawiłeś się podczas rozgrzewki przed meczem rewanżowym z Khazarem pod koniec lipca. Dlaczego to wszystko tak długo trwa?
Nie był taki niegroźny. Naderwałem wszak mięsień w udzie. Faktycznie nieco się to wszystko przedłużyło. Trochę bezsensu... Ale to już nie jest ważne, nie chcę do tego wracać. Najważniejsze, że dochodzę już do siebie. Jestem gotowy, żeby zagrać. Być może fizycznie nie jestem jeszcze najmocniejszy, ale psychicznie z pewnością tak. Czasami to jest istotniejsze przed takimi spotkaniami.
Czyli po prostu rwiesz się na boisko...
Wiadomo. Już długi czas nie mogłem wejść na plac gry. Ktoś kto nie uprawia futbolu pewnie nie wie, jak trudno zawodnikowi z danej drużyny ogląda się mecz jego zespołu z trybun. Brakuje mi tej boiskowej walki. Natomiast dwa najbliższe mecze będą właśnie prawdziwą futbolową bitwą.
Jak wyglądała rehabilitacja? Wiem, że niektórzy piłkarze poświęcają na to niekiedy nawet osiem godzin dziennie. Tak było w przypadku Bartka Bosackiego po wyleczeniu zerwanych więzadeł w kolanie. A u Ciebie?
W przypadku takiej kontuzji, jaką ja miałem, musiałem poświęcać około czterech godzin. Zawsze rehabilitacja jest bardzo pracochłonna, a nie przynosi przecież widocznych gołym okiem efektów, tak jak walka na boisku. Dlatego u niektórych zawodników pojawiają się problemy z motywacją. Ale ja mam już to na szczęście za sobą. Wielu ludzi uważa, że praca piłkarza jest łatwa i przyjemna. Tak się jednak tylko wydaje. Oczywiście lubię swoją pracę, ale jej elementem są również różnorakie obciążenia psychiczne, problemy ze zdrowiem, czy presja.
Twoim zdaniem trudniejszy dla piłkarza jest cykl meczowy, kiedy gra się co trzy dni i trzeba wykrzesać z siebie ostatki możliwości, czy też żmudna praca rehabilitacyjna?
Wydaje mi się, że okres kontuzji jest dla piłkarza trudniejszy. Każdy kto uprawia futbol jest przygotowany na taki wysiłek, ma w krwi piłkę nożną i chce grać w kolejnych spotkaniach. Ale nie każdy odpowiednio znosi okres kontuzji i rehabilitacji, a później dochodzenia do odpowiedniej formy w trakcie sezonu. Kiedy masz uraz, chcesz zagrać, bo nie jesteś zmęczony - a nie możesz. Oglądając mecze kolegów bardzo ciężko się patrzy na boisko ze świadomością, że nic nie możesz zdziałać.
Z tego właśnie wynika fakt, że Twój okres rehabilitacji się przedłużył, prawda?
Trzeba przyznać, że tak. Chciałem jak najszybciej powrócić do gry. Wznowiłem treningi z pełnym obciążeniem już po miesiącu i okazało się, że uraz się odnowił. Tak często była właśnie z naderwaniami, kiedy mięsień nie zrośnie się jeszcze tak, jak powinien. Więc musiałem wrócić do rehabilitacji. Szkoda, że w taki bezsensowny sposób straciłem prawie miesiąc.
Czyli teraz już się nadmiernie nie śpieszysz?
To wszystko odbywa się pod kontrolą lekarzy. Ale wszystko jest już dobrze. Muszę teraz tylko powrócić do wysokiej formy fizycznej. Dużo zawodników ma kontuzje, więc trener potrzebuje naszych powrotów.
Przed Wami dwa mecze o takiej randze, jakiej w Poznaniu nie było od lat. Wprawdzie odbywały się spotkania z Legią, ale raczej nie toczyły się o pozycję lidera w tabeli. Wcześniejszy mecz o awans do fazy grupowej ostatniej edycji Pucharu UEFA jest - kto wie - może nawet ważniejszy. Jaka jest przed nimi atmosfera w szatni?
Wszyscy jesteśmy zawodowcami, więc staramy się podchodzić do tego, jak do kolejnego meczu, żeby działać jak coś na kształt maszynki do pokonywania przeciwników. Obojętnie kto stoi po drugiej stronie boiska - nam zawsze chodzi o zwycięstwo. Kibice zwłaszcza czekają na konfrontacje z Legią Warszawa. To będzie taki mecz, jak z Wisłą Kraków, że po prostu nie ma wyjścia - musimy wygrać. Jeżeli tak się stanie, zrobimy wielki krok w stronę ostatecznego sukcesu. Jeżeli pokonamy w jednej rundzie i Wisłę i Legię to nie wyobrażam sobie kogoś, kto nie powiedziałby, że Lech jest najlepszy w Polsce.
Powiedziałeś, że jesteście zawodowcami i próbujecie odkładać na bok emocje. Nie chce mi się jednak wierzyć, żebyście nawet będąc profesjonalnymi piłkarzami tak chłodno podchodzili do tych spotkań.
Masz rację. W nas te emocje tkwią, ale musimy się starać, żeby nie miały wpływu na naszą postawę. Nie może być ich nadmiaru. Emocje trzeba kierować w taką stronę, żeby nas motywowały, bo przecież mogą również przeszkodzić. Cała sztuka polega na tym, żeby to wszystko w piłkarzach kontrolować. Jest od tego trener, ale my sami również musimy wiedzieć, jak się z tym postępuje. Każdy zawodnik ma inną konstrukcję psychiczną, inaczej sobie z tym radzi i czego innego potrzebuje. To ma ogromne znaczenie w piłce nożnej i myślę, że kibice tak naprawdę do końca nie zdają sobie z tego sprawy.
Jak jest w Twoim przypadku? Jesteś piłkarzem, który ma kłopot z nadmiarem emocji, czy raczej z ich niedoborem?
Osobiście wiem o sobie, że potrzebuję więcej emocji niż inni. Zawsze te najważniejsze spotkania wzbudzają we mnie ogromną motywację, z drugiej strony nie zdarza mi się wychodzić na boisko sparaliżowany. Taki mam charakter. Co więcej, zwykle jestem bardziej zadowolony ze swoich występów właśnie w tych kluczowych spotkaniach, przed którymi jest ciśnienie. Nie lubię nudy, wolę móc pokazać to, co umiem. Dlatego to co się zbliża to dla mnie woda na młyn. Szkoda tylko, że prawdopodobnie nie zagram więcej, niż kilkanaście minut.
Lech jest w stanie wygrać oba spotkania? Nie potknąć się, zaliczając na przykład remis? One są w końcu w odstępie trzech dni.
To jest trochę problem. Szkoda, że tak ułożył się kalendarz, ale z drugiej strony dzięki temu mamy tak emocjonujący tydzień. Media teraz rozpisują się kto zagra, a kto nie, ile to zawodników jest kontuzjowanych i jakie wyniki miały oba zespoły do tej pory. Ale to jest najmniej ważne. Ważne jest, że grają zespoły bardzo silne, ale na podobnym poziomie. Ważne, co pokażą Ci którzy wyjdą na ten mecz dokładnie w tym momencie, kiedy będą grali, a nie co pokazywali wcześniej. I ważne w końcu, że na trybunach będą tłumy kibiców, którzy nas wesprą swoim dopingiem. Przy krzyku kilkudziesięciu tysięcy gardeł piłkarze zapominają o zmęczeniu. To będą kapitalne mecze.
Będzie otwarta druga trybuna.
Dokładnie. Dla mnie ma to olbrzymie znaczenie. Zresztą dla innych piłkarzy również. Nie oszukujmy się, trybuny mają wielki wpływ na to co dzieje się na boisku, na nas i na przeciwnika. Gdy za bramką stoi trybuna wypełniona wiarą", to tak jakby stał tam wielki magnes przyciągający piłkę do bramki. Te fale wokół boiska... Naprawdę. Ja to czuję i wiem jak to jest. To bardzo ważny element każdego spotkania. Mam nadzieję, że razem z kibicami damy radę.
Na zwycięstwie w którym meczu bardziej Ci zależy? Z jednej strony najważniejsze dla kibiców spotkanie w sezonie z Legią Warszawa u siebie, a z drugiej w czwartek okazja na kolejne cztery mecze w grupie Pucharu UEFA z europejskimi potentatami.
Next matches
Friday
31.01 godz.20:30Sunday
09.02 godz.17:30Recommended
Subscribe