Po udanym meczu i zwycięstwie z Górnikiem Zabrze, po którym piłkarze Lecha awansowali na pozycję lidera, już w najbliższy piątek podopieczni Nenada Bjelicy rozpoczną decydującą walkę w rundzie finałowej ekstraklasy. O przewidywania przed rozpoczęciem gry w grupie mistrzowskiej spytaliśmy dziennikarzy: Wojciecha Bernarda, Michała Zachodnego oraz Damiana Smyka.
W tym momencie Lech ma teoretycznie łatwiejszą drogę od innych drużyn. Po pierwsze, posiada punkt przewagi nad najgroźniejszymi rywalami, a po drugie spotkania z tymi przeciwnikami rozegra na własnym obiekcie. Wiemy dobrze, jak w tym sezonie Lech spisuje się przy Bułgarskiej. W tym względzie z pewnością Kolejorz ma pewną przewagę. Przekonaliśmy się jednak w trakcie tego sezonu, że ekstraklasa jest bardzo nieprzewidywalna i właściwie każda drużyna potrafi urwać punkty faworytom. Swoje mecze przegrywała Legia, Jagiellonia, ale także Lech na wyjazdach kilka razy rozczarował.
Myślę, że jeśli podopieczni Nenada Bjelicy podtrzymają formę na własnym stadionie i dołożą do tego dobrą grę na wyjazdach, to będzie można realnie myśleć o mistrzostwie. Przełamanie w delegacjach nastąpiło w Krakowie i zobaczymy, czy uda się podtrzymać tę serię.
Uważam, że Wisła Płock złapała dobrą formę, mimo wszystko jednak nie upatrywałbym tego zespołu w gronie faworytów do mistrzostwa. Być może włączą się do walki o europejskie puchary. Zarówno pod względem osobowym, jak i jakości gry trochę jednak odstaje od tych trzech czołowych zespołów. W pojedynczych meczach to nie musi być aż tak widoczne, bo pamiętajmy, że Lech w tym sezonie przegrał w Płocku, więc wszystko może się zdarzyć. Na długim dystansie w mojej opinii liczyć się będą Lech, Jagiellonia i Legia.
W ostatnich kolejkach doszło do sporych przetasowań na szczycie tabeli, ale czeka nas jeszcze siedem serii gier, więc wiele może się zmienić. Wszystkie czołowe drużyny zmierzą się między sobą, więc nierozsądne byłoby w tym momencie wskazać konkretnego faworyta do tytułu, nawet na podstawie tego, że jedna z drużyn zakończyła rundę zasadniczą na pozycji lidera. Punkt przewagi nad kolejnymi rywalami, który ma w tym momencie Lech nad Jagiellonią i Legią, to niewielka przewaga. Zespół, który myśli o mistrzowskim tytule, musi zdobywać punkty regularnie.
Namieszać szyki faworytom może Wisła Płock, która dobrze sobie radzi w starciu z mocniejszymi rywalami. „Nafciarze”, mający w składzie szybkich zawodników, potrafią dobrze grać z kontrataku. Ich atutem są również stałe fragmenty gry, przy których sprawdza się dobrze znany w Poznaniu Semir Stilić.
Terminarz Lecha jest najkorzystniejszy. Cztery mecze u siebie, z czego spotkania z Jagiellonią i Legią przy Bułgarskiej, to poważne atuty. Pamiętajmy jednak, że piłkarze ze stolicy Wielkopolski grają również na wyjeździe w Płocku i Krakowie, a to nie będą łatwe mecze. W ostatnim spotkaniu przy Reymonta Lech grał bardzo dobrze, ale to Wisła objęła prowadzenie i być może drugi raz nie zagra tak słabo.
W tym roku ponownie nie ma wyraźnego faworyta do zdobycia mistrzostwa Polski. W ostatnich tygodniach najmocniej na to miano pracuje Lech Poznań, który przełamał się wreszcie w meczach wyjazdowych, a także pokonał w świetnym stylu Jagiellonię Białystok. Faktycznie dziś możemy powiedzieć, że to Kolejorz jest głównym kandydatem do zostania mistrzem kraju. Lechici nie przegrali u siebie od kwietnia zeszłego roku, mają najlepszą obronę w lidze, a na dodatek w wysokiej formie znajdują się liderzy formacji pomocy i ataku.
Najgroźniejszego rywala w walce o mistrzostwo upatruję w Legii Warszawa. Zespół ze stolicy ma większe doświadczenie w grze o dużą stawkę od Jagiellonii Białystok, która wygrała tylko jeden z czterech ostatnich meczów. Wydaje się, że rację miał trener Nenad Bjelica mówiąc, że białostoczanie przez długi okres nie byli pod presją oczekiwań. Teraz, gdy wchodzimy w decydującą fazę sezonu, to ciśnienie się zwiększyło i być może drużyna Ireneusza Mamrota odczuwa jej skutki.
Najlepszy terminarz rundy finałowej ma oczywiście Lech. I sam sobie na to zapracował obejmując pozycję lidera w ostatniej kolejce rundy zasadniczej. Podejmowanie przy Bułgarskiej zarówno Jagiellonii, jak i Legii w ostatniej kolejce, będzie ogromnym atutem poznaniaków, którzy stworzyli ze swojego stadionu twierdzę. Poza tym Lecha czekają dość wygodne wyjazdy - do Lubina, gdzie będzie miał ogromne wsparcie kibiców z Poznania, czy do Krakowa, gdzie już w tym sezonie wygrał. Paradoksalnie z delegacji najtrudniejszy może okazać się mecz w Płocku z Wisłą mającą chrapkę na awans do europejskich pucharów.
Zapisz się do newslettera