- Zacząłem ten okres przygotowawczy z czystą kartą, jak każdy z nas. Nie myślałem o tym, co za mną, nie rozwodzę się też wielce nad przyszłością. Niektórzy mi przypominają, że najmłodszy strzelec w historii klubu, że bramka z Legią, ale dla mnie liczy się to, co tu i teraz - mówi pomocnik Lecha Poznań, Filip Marchwiński, który w najbliższych tygodniach rozpocznie swój pierwszy pełny sezon w zespole Kolejorza.
Swoją przygodę z seniorską piłką lechita rozpoczął niespełna rok temu, kiedy to został włączony do kadry rezerw niebiesko-białych. Na boiskach trzeciej ligi wystarczyło mu zaledwie dziesięć spotkań, by zwrócić na siebie uwagę ówczesnego trenera Lecha, Adama Nawałki. Były selekcjoner reprezentacji Polski zaprosił urodzonego w 2002 roku zawodnika na treningi przy Bułgarskiej, a także dał szansę debiutu w ekstraklasie. „Marchewa” odpłacił się w najlepszy z możliwych sposobów, zostając najmłodszym zdobywcą bramki na najwyższym krajowym szczeblu w historii klubu.
Zimą tego roku gracz udał się już na swój pierwszy obóz do Turcji. Po jego zakończeniu został pełnoprawnym członkiem pierwszej drużyny, w której w trakcie minionej rundy wiosennej zyskiwał coraz bardziej na znaczeniu. Po strzeleniu przez niego zwycięskiego gola w starciu przeciwko Legii Warszawa szkoleniowiec Dariusz Żuraw desygnował 17-latka do końca rozgrywek do wyjściowego składu trzykrotnie. O jego zaufaniu do umiejętności utalentowanego zawodnika najlepiej świadczy jeden fakt. Od kiedy zasiadł on ławce trenerskiej Kolejorza po raz drugi, na dziesięć możliwych meczów w lidze Marchwiński rozegrał aż dziewięć.
- Ta moja pozycja w zespole jest nieco inna, niż po tamtym zgrupowaniu w Turcji. Trochę pograłem w ekstraklasie, nabrałem niewielkiego doświadczenia, teraz za mną już też drugi obóz, który siłą rzeczy był łatwiejszy od tego pierwszego. Staram się powoli piąć w hierarchii drużyny coraz wyżej - nie ukrywa poznaniak, który wystąpił we wszystkich dotychczasowych sparingach niebiesko-białych podczas tego okresu przygotowawczego. - Zacząłem ten obóz z czystą kartą, jak każdy z nas. Nie myślałem o tym, co za mną, nie rozwodzę się też wielce nad przyszłością, liczy się tylko "tu i teraz". Niektórzy mi przypominają, że najmłodszy strzelec w historii klubu, że bramka z Legią, ale zostawiłem to wszystko za sobą. Najważniejszy jest na przykład dzisiejszy trening i chcę go wykorzystać jak najlepiej - dodaje zawodnik.
Zdaniem wychowanka Lecha atmosfera panująca na obozie w Opalenicy sprzyjała nie tylko zacieśnianiu więzi wewnątrz zespołu, ale i odpowiednio wykonanej pracy. On sam czuje się pewniej, niż jeszcze przed kilkoma miesiącami w Turcji. - Pierwszy obóz w styczniu wiązał się z lekkim stresem, w zespole było wtedy sporo starszych zawodników, co oczywiście nie było złe. Teraz jednak, gdy skład został odmłodzony, czuję się lepiej. Mam wrażenie, że panuje znacznie lepsza atmosfera, jest po prostu luźniej. Chyba przyczynia się do tego fakt, że jest sporo chłopaków z akademii, i podobnie jak w niej dobrze nam tutaj. Każdy się autentycznie cieszy z treningu, a do tego jeszcze złapaliśmy szybko dobry kontakt z nowymi zawodnikami z zagranicy - wylicza autor dwóch trafień na ekstraklasowym poziomie.
O miejsce w składzie i dalsze występy w koszulce z kolejowym herbem na piersi lechita będzie musiał stoczyć rywalizację m.in. z Darko Jevticiem. O Szwajcarze wypowiada się w samych superlatywach, wskazując go jako tego, którego gra robi na nim największe wrażenie spośród kolegów z szatni. W jego odczuciu jest do starszego od siebie gracza… bardzo podobnym typem piłkarza. - Darko to zawodnik, który z naszych ofensywnych piłkarzy robi na mnie największe wrażenie. Bardzo go szanuję, chciałbym się od niego nauczyć wizji gry. Pod względem techniki użytkowej może od niego nie odstaje, ale jeśli chodzi o technikę uderzenia czy dośrodkowania oraz drybling i szybką nogę mógłbym coś od niego podebrać - podsumowuje z uśmiechem Marchwiński.
Next matches
Friday
31.01 godz.20:30Sunday
09.02 godz.17:30Recommended
Subscribe