Lech Poznań po serii czterech spotkań bez zwycięstwa pokonał Wisłę Płock 2:1. Oto co mieli do powiedzenia po meczu piłkarze obu ekip.
Cieszę się niewątpliwie ze strzelonej bramki, bardzo dużo mi ona dała. Szczególnie pewności siebie. Najważniejsze jednak są zdobyte trzy punkty, to one dają mi największą radość i są bardzo ważne. Myślę, że pokazaliśmy charakter po straconej bramce. Przy niej popełniliśmy kilka błędów w ustawieniu., na szczęście udało się to poprawić w dalszych częściach meczu i przechylić wynik na swoją stronę. Bardzo podobała mi się bramka Christiana, ale widziałem już podobne na treningach. Być może kadra sporo mu dała. Sytuacja z tą wygraną jest lepsza, ale naszym celem nie są pojedyncze wygrane, mamy jeszcze sporo do poprawienia i do wygrania.
Cieszę się z tego, że wygraliśmy i zagraliśmy dobre spotkanie. Tak jak mówiłem po meczu z Jagiellonią, wtedy zabrakło nam jednak tych trzech punktów. Co do straconej bramki, zawsze coś się dzieje w meczu. Popełniliśmy błąd, musimy do tego usiąść, przeanalizować, zobaczyć kto zawinił i potem wyciągnąć wnioski. Jesteśmy w takiej sytuacji, że nie mamy już nic do stracenia. Nie możemy tracić punktów, rozdawać ich na prawo i lewo. Daliśmy z siebie wszystko, żeby dzisiaj zdobyć trzy punkty.
Nie ukrywam, że cieszę się z tego zwycięstwa. Ostatni raz wygraliśmy z Koroną, a to było już sporo czasu temu. Wygrywać mecze, szczególnie przy Bułgarskiej to jest nasze zadanie. Nie zaczęliśmy tego spotkania dobrze, straciliśmy bramkę po rzucie z autu, ale tak jak z Jagiellonią pokazaliśmy charakter. Mimo straconej bramki wyszliśmy na prowadzenie. W Białymstoku nie udało się tego utrzymać, teraz się udało. Jesteśmy z tego powodu szczęśliwi.
Straciliśmy dwie bramki w krótkim odstępie czasu. Doliczone pięć minut pierwszej połowy troszkę nami wstrząsnęło. Nie wiem co było tego przyczyną, być może rozkojarzenie, myślenie o zejściu do szatni, drugiej połowie. Pierwsza bramka trochę przypadkowa, druga w wyniku tego wcześniej wspomnianego rozkojarzenia. W głowie każdego siedziała ta pierwsza bramka. Tak ogółem, uważam, że wyszliśmy na Lecha ze zbyt dużym respektem, bo wydaje mi się, że nie robiliśmy tego co robiliśmy w innych meczach. Nie byliśmy sobą, bo mieliśmy zbyt duży szacunek do rywala. W drugiej połowie troszkę to skorygowaliśmy, ale brakowało klarownych sytuacji z przodu.
Zapisz się do newslettera