Tak było w ostatniej kolejce, gdy "Pasy" prowadziły z Zagłębiem w Lubinie już 3:1. Przegrały jednak mecz 3:4. To musiało ich nieco podłamać. Lech Poznań z kolei to drużyna, która całkiem niedawno też grała w Lubinie. I Zagłębie nie sprawiało wrażenia zespołu, który byłby zdolny wbić mu aż cztery gole.
Czy to oznacza, że Cracovia jest dużo słabsza od "Kolejorza"? Lech jest faworytem dzisiejszego meczu, choćby z tego powodu, że gra u siebie. A krakowska drużyna uchodzi za zespół raczej własnego boiska. W zeszłym sezonie wygrała w Krakowie osiem spotkań, a na wyjeździe - zaledwie dwa, z Polonią Warszawa i Pogonią Szczecin. Teraz ma na koncie trzy punkty za mecz u siebie z Odrą Wodzisław. Poległa na boisku Legii Warszawa i Zagłębia Lubin. Zwróćmy jednak uwagę na to, że w obu tych wypadkach prowadziła na wyjeździe, tyle że nie umiała dowieźć wygranej do końca. Czy to oznacza, że podobnie będzie w Poznaniu?
Biorąc pod uwagę fakt, że Lech już dwukrotnie tracił gole na "dzień dobry" i potem musiał odrabiać straty, właśnie taki scenariusz wydaje się najbardziej prawdopodobny: Cracovia strzela jako pierwsza, a Lech goni wynik. Zgodnie z tradycją - goni skutecznie, dodajmy.
Dembiński może zagrać
Do kadry Cracovii nieoczekiwanie wraca odstawiony na pewien czas do rezerw Łukasz Skrzyński. Lech zagra w pełnym składzie. Do gry zdolny jest nawet uskarżający się na drobną kontuzję Jacek Dembiński. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że mecz obejrzy komplet widzów, czyli ponad 15 tys. ludzi. - Do tej pory sprzedaliśmy na sezon 4400 karnetów - mówi Arkadiusz Kasprzak, wiceprezes Lecha. - Myślę, że kibice zauważyli, że jesteśmy racjonalni, jeśli chodzi o ceny biletów. Apelujemy do wszystkich, aby nie przychodzili na mecz na ostatnią chwilę.
Lech przygotował też miejsca na IV trybunie dla kibiców niepełnosprawnych. Kibice na wózkach inwalidzkich po zakupieniu biletu powinni udać się do wejścia od strony ul. Ptasiej, potem wjechać tunelem znajdującym się po prawej stronie IV trybuny na stadion. Przy fosie będzie przygotowany dla nich specjalny wjazd.
Przylecieli latynosi
Problemy z lądowaniem na poznańskich lotniskach stają się coraz powszechniejsze. Wczoraj na testy do Lecha Poznań przylecieć mieli na Ławicę dwaj piłkarze z Ameryki Południowej. Nie przylecieli jednak, lecz przyjechali pociągiem. Pierwszy z nich to Kolumbijczyk Roller Cambindo Ibarra z peruwiańskiego klubu Deportivo Universidad San Martin - ciemnoskóry, 27-letni, środkowy obrońca o wzroście 184 cm, który 29 lipca strzelił nawet gola w przegranym przez San Martin 1:3 ligowym meczu z Alianzą Lima. Drugim jest mierzący 179 cm wzrostu 21-letni Argentyńczyk Ezequiel Oscar Scarione, środkowy pomocnik ekwadorskiego klubu Deportivo Cuenca, który do czerwca był piłkarzem Boca Juniors. W kadrze tego znakomitego klubu jest notowany jako "reserva".
Zapisz się do newslettera