W 14. kolejce drugiej ligi piłkarskiej mieliśmy derby Wielkopolski. W Kalisz wicelider, czyli KKS 1925 Kalisz, podejmował Lecha II Poznań. Piłkarze trenera Artura Węski walczyli bardzo dzielnie z faworytem, prowadzili 1:0 po pięknym golu z dystansu w wykonaniu Maksymiliana Dziuby, ale ostatecznie przegrali 1:2, bo dwa rzuty karne wykorzystał Hubert Sobol.
Przygody spotkały lechitów już przed pierwszym gwizdkiem sędziego, w trakcie podróży do Kalisza. Ze względu na utrudnienia w ruchu drogowym mieli problem z dotarciem na stadion, więc sędziowie przesunęli początek na godzinę 18.10. Potem w trakcie gry też nie brakowało perypetii. Te pogodowe zaserwowała aura, która była mocno jesienna i w związku z tym kapryśna. Nie dość, że było bardzo chłodno, to na dodatek niemal bez przerwy mieliśmy opady rzęsistego deszczu. Do tego wszystkiego swoje trzy grosze dorzucił sędzia. Mateusz Jenda w pierwszej połowie podyktował dwa rzuty karne dla gospodarzy.
O ile w pierwszym przypadku nie było żadnych wątpliwości, bo Igor Kornobis wyraźnie się spóźnił i zahaczył przeciwnika, o tyle w drugim można mówić o sporej kontrowersji. Rekonstrukcja zdarzeń wyglądała w ten sposób, że po zagraniu za plecy poznańskich obrońców napastnik KKS znalazł się przed wychodzącym na skraj szesnastki Mateuszem Pruchniewskim. Młody bramkarz wiedział, że jest spóźniony, więc wolał nie ryzykować przewinienia, licząc na to, że zaasekurują go wracający partnerzy. I rzeczywiście Maksymilian Pingot starł się z rywalem, który upadł, ale nie było przy tym nadmiernej siły włożonej przez stopera Kolejorza. Obok był jeszcze Tomasz Cywka, ale w tym momencie zabrzmiał już gwizdek arbitra, który był pewny swoich racji. Obie jedenastki z zimną krwią mocnymi uderzeniami pod poprzeczkę wykorzystał Hubert Sobol, czyli były lechita, który z tego powodu nie okazywał radości i zachowywał kamienną twarz.
Po 45 minutach Kalisz zatem prowadził, choć zaczęło się to wszystko świetnie dla gości ze stolicy Wielkopolski. W pierwszej ofensywnej akcji Cywka przerzucił piłkę na prawą stronę do Kornela Lismana, który odegrał do najlepszego na murawie wśród Niebiesko-Białych Maksymiliana Dziuby. Ten zaprezentował specjalność zakładu, czyli zejście na lewą nogę i kapitalne uderzenie w stronę dalszego słupka. Futbolówka była poza zasięgiem golkipera.
Rezerwy grały mądrze, bo kiedy tylko nadarzała się okazja do wypadu z własnej połowy, to czyniły to. Jasne, inicjatywa była po stronie KKS, w kilka sytuacjach wydawało się, że mają oni przewagę liczebną, ale nie było z tego sytuacji stuprocentowych. Raz Pruchniewski musiał się naprawdę wysilić i odbić dwa mocne strzały, w tym jeden z bliska. Po drugiej stronie za to pressing wymusił błąd, po którym powinno być 2:1 dla Lecha. Maciej Krakowiak podał źle, a do tego nacisk ze strony przeciwników pozwolił odzyskać piłkę. Aleksander Nadolski znalazł się sam naprzeciwko bramkarza, chciał obok niego kopnąć technicznie, ale pomylił się o centymetry.
Po zmianie stron piłkarze trenera Artura Węski ruszyli do odrabiania strat. Zrobiło się nieco więcej miejsca po tym, jak w 51. minucie z boiska wyrzucony został były stoper Warty Poznań Bartosz Kieliba, który ostro zaatakował Dziubę. I zaczęły mnożyć się już nie dobre, nie bardzo dobre, ale wręcz wyśmienite okazje. Na przystawkę uderzenie Igora Kornobisa bramkarz odbił przed siebie, a próbujący dobijać Norbert Pacławski został zablokowany. Potem będący niemal wszędzie Dziuba z ostrego kąta mocno wstrzelił, znów niepewnie Krakowiak był w stanie tylko wypchnąć futbolówkę, z którą spotkał się Pacławski, ale w asyście obrońcy nie dopełnił formalności, choć była przed nim pusta bramka. Niestety, chybił. I to nie wszystko, bo potem była wrzutka z boku, a Pacławski świetnie do niej wyszedł, uderzył głową, ale znów cel nie został osiągnięty. Oblężenie trwało w najlepsze, mieliśmy już momentami zamek hokejowy wokół pola karnego Kalisza. W końcówce w seniorskiej piłce zadebiutował Kamil Jakóbczyk. Nie udało się jednak odwrócić losów rywalizacji i Lech II zszedł z boiska bez wygranej w piątym drugoligowym meczu z rzędu.
Bramki: Hubert Sobol (14. z karnego), (45. z karnego) - Maksymilian Dziuba (6.)
KKS 1925 KALISZ: Maciej Krakowiak – Mariusz Gawlik, Kacper Janiak (59. Maciej Białczyk), Hubert Sobol (67. Filip Szewczyk), Nestor Gordillo, Mateusz Wysokiński, Bartosz Kieliba, Wiktor Smoliński, Adam Dębiński, Kamil Koczy (6. Wojciech Maroszek, 59. Kentaro Arai), Mateusz Żebrowski (67. Bartłomiej Putno)
LECH II POZNAŃ: Mateusz Pruchniewski - Igor Kornobis, Bartosz Tomaszewski (87. Kamil Jakóbczyk), Maksymilian Pingot, Ksawery Kukułka - Tomasz Cywka (77. Filip Wolski), Aleksander Nadolski (46. Jan Niedzielski), Maksymilian Dziuba - Bartłomiej Juszczyk (46. Maksym Pietrzak), Norbert Pacławski, Kornel Lisman (66. Dawid Ławniczak).
Sędzia: Mateusz Jenda (Warszawa).
Żółte kartki: Dębiński, Kieliba – Juszczyk, Tomaszewski, Pingot.
Czerwona kartka: Kieliba (51.)
Zapisz się do newslettera